10 zdań, których nigdy nie powiem swoim dzieciom

Dlaczego pewnych zdań nie należy wypowiadać?

Komunikacja z dziećmi to bardzo silne narzędzie nie tylko budowania więzi, ale też kształtowania postaw u młodego człowieka. Ma taką silną moc, że należy naprawdę uważać na słowa, bo dziecko chłonie je jak gąbka. I to, co dla nas jest z pozoru błahą sprawą, dla dziecka może okazać się kluczowe w budowania własnego poczucia wartości i relacji z innymi. Bo chyba nie tak trudno zrozumieć, że nasze słowa potrafią dziecko dowartościować albo zranić?

Wyłuskałam 10 zdań, których nigdy nie powiem swoim dzieciom. Niektóre z nich niestety już wypowiedziałam i bardzo tego żałuję. Jednak, aby sobie i Wam ułatwić dalszy rozwój, nazwijmy to parentingowy, postanowiłam opisać tutaj te zdania, których nigdy, przenigdy nie powinniśmy używać. Jeśli to zrobimy (tak jak ja), to nie klnijmy na siebie w myślach, tylko weźmy odpowiedzialność za ich użycie, a potem zmieńmy swoje postępowanie.

(Uwaga! Nie jestem psychologiem ani lekarzem, ani żadnym ekspertem, moje rady są w całości prywatną opinią, wynikającą z przemyśleń i doświadczenia).

1. Jesteś głupi.

To zdanie, jako pierwsze wpadło mi na myśl. Ludzka psychika, a tym bardziej dziecięca bardzo łatwo daje się programować. Jeśli mówię do dziecka “jesteś głupi”, to ono zaczyna myśleć “jestem głupi”, zaczyna w to wierzyć i robi wszystko, by tak właśnie było. Dziecko nie postawi się nam, tak jak dorosły. Nie powie “Wiesz, matka, że to nieprawda. Znam swoją wartość. Potrafię już robić tyle rzeczy. Nie, nie jestem głupi, po prostu pomyliłem się…” Nie! Dziecko zaprogramowane na “głupi” będzie zwyczajnie głupie! Jak przypuszczam, nikt z was nie chce mieć głupiego dziecka, prawda?

Co więc można zrobić, gdy dziecko czegoś nie potrafi? Nie zna tabliczki mnożenia? Nie umie czytać? Dodawać ułamków? To powiedz mu to wprost : “To zadanie zrobiłeś błędnie. Widzę, że masz problem z ułamkami. Wytłumaczyć ci tę zasadę?” Zauważ, że mówisz tu o samych konkretach, a dodatkowo proponujesz ich rozwiązanie. Bosko, co? Dziecko nie czuje się głupie, nawet przez sekundę nie dałeś mi powodu, by tak myślało. A dodatkowo nie czuje się również samotne, bo ofiarujesz mu swoją pomoc.

2. Jesteś brzydki/brzydka.

Mam nadzieję, że nikt nigdy takiego zdania nie powie swoim dzieciom, szczególnie tym dorastającym. Ale to jest tylko wariant, taki podstawowy. To zdanie może brzmieć np. “Ale ty jesteś brzydka, Ale ty jesteś gruba”. Wiecie, to naprawdę potrafi zranić. Jeśli to ma być motywacja do zmiany wyglądu, to jest naprawdę kiepska. Bo zakładam, że nastoletnia osoba, do której kierujemy taki komunikat, jest świadoma swojego ciała i swoich mankamentów urody. Tak, ona, tatusiu, mamusiu, też je dostrzega. Ona je bardzo dobrze zna. Żyje z nimi i musi je oglądać w lustrze. Ale to nie wszystko. Ona musi jeszcze nazwać je częścią siebie, swojej tożsamości. Przecież te małe piersi/ grube nogi/ odstające uszy/ plamy na rękach to część jej, prawda? Ona musi je trochę polubić, by pokochać siebie.

A ty, mówiąc jej, że jest brzydka, robisz coś najgorszego na świecie! Bo odsuwasz ją o myśleniu dobrze o sobie. Zostawiasz ją z bagażem na całe życie. Zostawiasz ją samą z problemem, którego ona sama nie stworzyła. Bo nie jest jej ani zasługą ani winą, jak wygląda. Mówienie “jesteś brzydka, gruba” itp. to pierwszy krok do rozpadu waszej relacji. Jeśli o to ci chodziło, to gratuluję! A jeśli chcesz zbudować prawdziwą relację, to popracuj nad sobą.

3. Nie odzywaj się do mnie, czyli klasyka gatunku, typowy foch.

No powiem szczerze, o ile mówienie tak do gościa jeszcze jako tako ujdzie, o tyle do dzieci – niekoniecznie. Dla mnie wszelkie fochy, czy nakaz milczenia zupełnie nie rozwiązują sprawy. Zazwyczaj od razu rozmawiam z dziećmi o zaistniałej sytuacji i chcę, by mówiły o wszystkim co czują w tym momencie. Oczywiście warto to zrobić, gdy pierwsze emocje już opadną.

4. Nienawidzę Cię.

Nie wiem, co by mogło się stać, abym to mogła powiedzieć. Nerwy? Nie… U mnie nerwy powodują wybuch “uspokój się” i “przestań” i “nie wolno”, które też są brzydkie, ale nie tak jak nienawidzę cię. Zresztą to zdanie bardzo często wypowiadają nastolatki w serialach dla młodzieży. Cóż  można powiedzieć o tym “nienawidzę”? Na pewno dziecko zapamięta to. Na pewno zastanowi się, co to znaczy. Być może jeszcze nie potrafi podać prawidłowej definicji, więc Wam się upiecze, ale lepiej nie próbujcie,ok?

5. Jesteś taki sam jak Twój ojciec.

To zdanie to może niewielka krytyka wobec samego dziecka, ale jakże wymowny komunikat dla dziecka, że między rodzicami dzieje się źle. Stanowi umniejszanie roli taty i jego autorytetu w życiu dziecka. Takie porównanie nie daje nic nam, dziecko zaczyna wyczuwać, że ma niepewną sytuację w rodzinie, nabiera podejrzeń, a co najważniejsze, nie uczy się niczego konstruktywnego. Zresztą, każdy komunikat, mówiący “jesteś taki, sraki i owaki” niczego nie wnosi, a nawet gorzej! Powoduje, że dziecko nabiera przekonania, że jest takie, a takie. A to sprawia, że nie czuje się pewnie i nie wie tak naprawdę, jak powinno się zachować. Lepiej powiedzieć “chcę żebyś sprzątał skarpetki” albo “musisz sprzątać pokój, żebyś miał miejsce do zabawy”. Proste zdanie, a taki konkret.

6. Inne dzieci już to potrafią.

OMG! To już w ogóle dno. Ja wiem, bo i mnie się zdarzyło to powiedzieć, a to g… daje. Bo co to za informacja? Wymuszająca! Inne dzieci coś potrafią, ale to nie znaczy, że nasze dziecko mają również to robić akurat teraz. I niby dlaczego? Bo my tak chcemy? amy presję otoczenia? Bo babcia nalega, żeby już chodził? Sikał do sedesu? Sam jadł? Inne dzieci….inne dzieci. Ten komunikat dziecku nie pomaga, a mam daje tylko poczucie niedowartościowania i nerwy. A wszyscy wiemy, że odpowiedzialne za nasze umiejętności są nie tylko rodzicielskie starania, ale też geny. Jedni są chudzi, jedni wysocy, jedni niscy. Jedni uczą się szybciej, inni wolniej. Porównywanie to spory błąd wychowawczy.

7. Jesteś taaaaaki… nieznośny

Jaki? Tak bardzo zły, że muszę ci to wypunktować? Muszę podkreślić tę wadę, bo się karmię mówieniem ci, że nie jesteś idealny. U mnie przechodzi tylko mówienie “Jesteś taki kochany” “Jesteś taki dzielny”. W stronę wad to nie działa.

8. Daj mi spokój.

To oznacza tylko jedno – matka ma dość i jest zmęczona. To zdarza mi się czasem. Ale staram się tego nie mówić na głos. Mówię tylko, że muszę trochę odpocząć. A to “daj mi spokój” to ucinanie dyskusji. Ja jako dorosły człowiek muszę nauczyć się tłumaczyć. Wiem, że emocje czasem biorą górę, ale dać komuś spokój to jak zamiatanie problemów pod dywan i zamiast uczenia czegokolwiek, mówi tylko tyle: nie będziemy rozmawiać. Będziemy milczeć, a Twoje problemy, dziecko będą narastać.

9. Dlaczego ty ciągle…

To “ciągle” to błąd. Nie jest możliwe, by dziecko robiło coś “ciągle”. Wiem, że dorośli mówią czasem tak do siebie, używając hiperboli, ale kurczę, do dziecka to nie trafia. Nie jest to jasny komunikat, bo ono nie robi czegoś ciągle. Jemu się zdarza coś zrobić, ale ciągle? Nawet jeśli robi coś regularnie źle, to nasze “ciągle” jemu każe myśleć, że jest ciągle zły, ciągle niemądry i ciągle popełnia błędy. Pewność siebie dziecka leci na łeb na szyję, a po co? Chcesz mieć potem problemy w wieku nastoletnim?

10. Może innym razem…

To na deser. Bo to pamiętam ze swojego dzieciństwa. Nie mam o to pretensji do rodziców jako dorosła osoba, ale gdy byłam dzieckiem, czułam się bardzo źle, gdy mimo wcześniejszych zapewnień, rodzice później rezygnowali z jakiejś wycieczki. I choć sytuacji nie zdarzała się często, to pamiętam. Wiem, że im się czasem nie chciało. Że byli zmęczeni. Teraz to rozumiem. Ale kiedyś, po prostu nastawiłam się na jakieś wyjście, a potem siedziałam w domu zawiedziona przez to “innym razem”. Nie wiem, nie chcę zmyślać, ile razy to miało miejsce. Na pewno niewiele, bo często jeździłam z rodzicami na pizzę, na deserki, na wycieczki, na zakupy. Ale na pewno kilka razy akcja była odwołana, a ja nie rozumiałam dlaczego. Zmęczenie, brak pieniędzy dla mnie jako dziecka nie były wtedy wystarczającym usprawiedliwieniem do niedopełnienia obietnicy zrobienia czegoś wspólnie.

Ode mnie tyle. Dużo zdań. Nie każde z nich są wieeeelkim błędem. Nie biczujcie się, gdy je powiecie. Ale myślcie następnym razem.

Posts created 32

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top